basket
Dodaj swoje ulubione hotele, aby je wygodnie przeglądać
Znajdź hotel

Kapituła - Józef Michał Chlabicz

Powrót

Hotel Krynica Conference & SPA, Krynica Zdrój

Z Warszawy do Krynicy Zdrój jedzie się teraz sprawnie. Najszybciej chyba S7 na Radom, Kielce. Tuż za Jędrzejowem odbijacie na Kazimierzę Wielką, potem przez Brzesko i Nowy Sącz. Ale od czego są dzisiaj nawigacje i mapa Googla.

Hotel Krynica jest widoczny po prawej stronie na górze, choć w samej Krynicy nie kierujcie się nawigacjami, ale znakami. Uliczka dojazdowa, przez mostek, którą pokazują urządzenia, jest w remoncie. Hotel położony jest na zboczu, powyżej hali klubu hokejowego KTH Krynica. I uwaga! Cały rok można pojeździć tam na łyżwach. Są wypożyczalnie. A to nie jedyna zimowa atrakcja obok hotelu, czynna cały rok. Jednak o tym za chwilę.

Parkingi odkryte i stanowiska zakryte są tuż obok hotelu. Meldunek przebiega sprawnie, a uśmiechnięte Panie z recepcji sporo opowiadają o tym z czego możemy korzystać. Znają odpowiedzi nawet na najtrudniejsze pytania dotyczące hotelu i okolicy. Oczywiście jest pandemicznie, ale takie czasy. Recepcja za plastikowymi przesłonami, w kilku punktach holu wejściowego informacje o zasadach "w czasach zarazy" i stoliki z płynami do dezynfekcji. Widać, że hotel wie jak działać w stanie ograniczeń. Mali goście mogą liczyć na drobny upominek, a łakomczuch w każdym wieku dostaną cukierki. Można kupić akcesoria dla dzieci, jeśli zapomnieliśmy szczoteczki czy smoczka, są także słoiczki z jedzeniem.

Odbieramy informator, karty do pokoju i idziemy do windy, choć jest dla 8 osób, mogą obecnie na raz jechać nią dwie osoby, no chyba, że są rodziną.  Na 4 piętrze łatwo odnajdujemy pokój, bo wszędzie na korytarzach są informacje ułatwiające poruszanie się po wielkim obiekcie. 5 pięter blisko 150 pokoi, w tym kilkanaście rodzinnych oraz 8 apartamentów. Jest basen, studio SPA, sala zabaw, restauracja, bar, sale konferencyjne. My z Maksem dostaliśmy pokój rodziny z oddzielną sypialnią i przepięknym widokiem z balkonu na Krynicę. Z miejscem nie ma problemu, jest gdzie postawić i rozpakować walizki. Rozkładana dwuosobowa kanapa, a w sypialni łóżka lub jedno podwójne. Myślę, że rodzina 2+2 wypocznie w komfortowych warunkach. Sporo folderów i informacji na sytuacje awaryjne, jak adresy aptek czy szpitali i do wypoczynku. 

Łazienka też jest duża, sporo półek do rozstawienia kosmetyków i innych akcesoriów, co często stanowi problem. Wanienka na podstawie spokojnie się zmieści, także rodzice z małym dzieckiem też nie będą miały problemów. Hotel dysponuje wszelkimi akcesoriami, są wanienki, podgrzewacze, nawilżacze, podstawki, miski, zabezpieczenia do okien i kontaktów. Wystarczy powiedzieć podczas rezerwacji czego potrzebujemy i wszystko znajdzie się w pokoju. Moją uwagę zwróciła nakładka na drzwi, która uniemożliwia ich zatrzaśnięcie się. Dzięki niej wszędobylski maluch nie przytnie sobie rączek.

Ale zostawmy pokój. Pora na atrakcje. W hotelu, tuż obok restauracji, jest duża sala zabaw dla dzieci, gdzie te nie będą się nudzić. I oczywiście basen, choć z powodu pandemii, trzeba dzwonić i sprawdzać czy jest miejsce, bo jednorazowo może się pluskać tylko 15 osób.  Są sauny i jacuzzi, ale tutaj też trzeba rezerwować miejsca, bo obsługa dezynfekuje je po każdej wizycie. No cóż, takie wymogi i dobrze, bo człowiek czuje się bezpiecznie. W ciągu roku, w sezonach, przez cały tydzień odbywają się animacje, i jest ich tak duże, że trudno wszystkie wymieniać. Są nawet takie dla całych rodzin. Starsze dzieci mogą też wypożyczyć gry i książki. Nie ma zewnętrznego placu zabaw, ale to hotel miejski i raczej trudno byłoby go umiejscowić.  Jeśli mama będzie chciała iść do SPA a tata na siłownię, to hotel zorganizuje im nawet opiekunkę.

Obsługa hotelu wie także dobrze co się dzieje w okolicy. Z wieloma miejscami hotel współpracuje i można skorzystać z danej atrakcji na warunkach "dla gościa hotelu Krynica". A atrakcji w okolicy nie brakuje. Poza klasykami jak spacer po deptaku, skorzystanie z wód pitnych, można się przejść trasami związanymi ze słynnymi mieszkańcami miasta – Jana Kiepury, wybitnego śpiewaka – tenora i aktora oraz Nikifora, słynnego malarza – prymitywisty. A to nie jedyni znani kryniczanie. Jest Park Zdrojowy i przedwojenna, działająca do dzisiaj, kolejka na Górę Parkową. Tuż obok hotelu jest, wspomniane już kryte lodowisko oraz Sankostrada - tor saneczkowy, także czynny cały rok. Ziemny kort tenisowy. No i oczywiście góry i górki, i tras bez liku. Najnowszą chyba atrakcją jest 50metrowa wieża widokowa, a wokół niej podniebna ścieżka edukacyjno-przyrodnicza. Najfajniej dotrzeć tam spacerem, my tak zrobiliśmy. Obok hotelu, trzeba skręcić w ulicę Zieloną, potem ulicą z kostki i wreszcie przez las, ok. 30-40 minut marszu, cały czas pod górę, aż do Przełęczy Krzyżowej. Tam skręcacie w prawo i wzdłuż trasy żółtej, po ok. 20 minutach dochodzicie do stóp wieży. Jest też metoda dla bardziej wygodnych, można samochodem pojechać do kompleksu narciarskiego w Słotwinach i wjechać pod wieże wyciągiem z narciarskimi kanapami.

Kolejną ciekawą atrakcją jest kolejka gondolowa, ponoć najnowocześniejsza w Polsce, którą wjeżdża się na Jaworzynę Krynicką, 1114 m.n.p.m. I znowu polecam spacer, nie jest lekko, ale doznania bajeczne. Od wieży widokowej cofamy się do Przełeczy Krzyżowej i stamtąd schodzimy w stronę Czarnego Potoku. Tutaj polecam nie spoglądać za siebie, w górę, bo świadomość, że w drodze powrotnej trzeba tam wejść może nie uskrzydla, ale, uwierzcie, z powrotem też jest fajnie. Także tutaj można do Czarnego Potoku i dolnej stacji kolejki dojechać naokoło samochodem. Tylko jaki wtedy, będzie to wyjazd w góry. ;) No chyba, że ktoś ma naprawdę małe dzieci. Wtedy jest usprawiedliwiony. Tras jest bardzo dużo, trudno je opisać, bo na Jaworzynę Krynicką można też wejść "z buta" to ponad 2 godziny marszu, ostro pod górę. Ale satysfakcja duża. Widzieliśmy nawet, przynajmniej kilkanaście osób, które tą trasę robiły na rowerach. 

Po miłym powrocie do hotelu, bo przecież już z Przełeczy Krzyżowej do Krynicy tylko się schodzi, ruszyliśmy do restauracji. Pierwsze wrażenie, dużo luzu, bo na sali o połowę mniej stolików. Obiadokolacja serwowana z karty, dwie przystawki, dwie zupy, dwa dania głowne i dwa desery do wyboru. Jest też propozycja dla dziecka. Kelnerzy w maskach lub przyłbicach i rękawiczkach sprawnie roznoszą zamówienia. Napoje także można zamówić tylko do stolika. Jedzenie bardzo smaczne, ciekawe potrawy, dla dzieci hotelowe klasyki jednego dnia "kąski kurczaka i frytki", drugiego "kawałki dorsza i ziemniaczki". Mały zgrzyt przy kolacji drugiego dnia, jeden z kelnerów zbytnio wyluzował i nosił maseczkę poniżej nosa. Tego wieczoru też, kilku gości przemykało bez maseczek przez salę. Ekipa dzień wcześniej było bardziej restrykcyjna. Wpadki bywają. Śniadania, szczególnie w okolicach godz. 8:30-9:00 niestety zaczynają się od kolejki, bo niby szwedzki bufet, ale wskazuje się potrawy przez ściankę z plexi, a wszystko podaje obsługa. Zatem trwa to trochę dłużej, z kolei w dalszej części sali każdy może już podejść, żeby nalać sobie kawy lub herbaty i wziąć "ciasteczko"do śniadania. No takie niestety mamy czasy i hotel jak najlepiej stara się dbać o bezpieczeństwo gości. Myślę, że szybko wprowadzą jakiś model, który ograniczy kolejki o poranku.

Podsumowując, fajnie, że mimo tak trudnej sytuacji kierownictwo i obsługa hotelu daje radę przechodzić to z uśmiechem na twarzach. Hotel Krynica naprawdę przykłada się, by każdy z gości czuł się bezpiecznie i mógł bezstresowo wypoczywać. A obserwując wiele osób mam wrażenie, że nie jest to łatwe zadanie. Ja wybiorę się tam z rodziną kolejny raz. Czułem się "zaopiekowany" pod każdym względem.

I mały apel na koniec. Szanujmy siebie i zdrowie nas wszystkich. Maseczka to nie bandanka, którą można nosić na szyi czy w tylnej kieszeni spodni. I wyciągać tylko, gdy zagraża nam kara albo przypomni obsługa. Jeśli gdzieś mamy ją zakładać to zakładajmy, dzięki niej może nie zarazimy kogoś obok nas, bo nawet możemy nie wiedzieć co się czai w środku. 

Zobacz relację

Grand Lubicz, Uzdrowisko Ustka

Michał Chlabicz ocenia hotel Grand Lubicz w Ustce

Czerwiec, 2019

Do Ustki z Warszawy może nie jest najbliżej, ale łatwo tam dojechać. Przejazd samochodem zajmuje 5-6 godzin i można jechać na kilka sposobów.

Dojazd

Początek ten sam, bo najwygodniej jechać autostradą A2 na Poznań, w Strykowie skręcić na autostradę A1 w stronę Gdańska. Oczywiście można wybrać kilka innych dróg, ale ta jest najszybsza i do okolic Torunia autostrada jest wciąż bezpłatna. Przed Toruniem kierujemy się na Bydgoszcz i przez przepiękne tereny Borów Tucholskich – mijając m.in. Człuchów, Biały Bór (uwaga na jeden z najsłynniejszych radarów w Polsce) oraz Słupsk docieramy do Ustki.

My wybraliśmy szybszą, ale częściowo płatną, od Torunia, trasę. A1 dojechaliśmy do Trójmiasta, potem trasą na Szczecin, przez Wejherowo, Lębork do Słupska i w górę do Ustki.

Na miejscu dojazd do hotelu jest nieźle oznaczony, także trudno się zgubić. Hotel Grand Lubicz – Uzdrowisko Ustka jest duży, ładny i od razu przyciąga uwagę. Zameldowanie na recepcji przebiegło sprawnie, choć było sporo ludzi. Od razu obsługa zauważyła nas, z dzieckiem na ręku, w kolejce i Marysia dostała balonik. Zostaliśmy poinformowani jak się poruszać po hotelu i o atrakcjach dla dzieci, a boy hotelowy zaprowadził nas do pokoju.

Pokój 

Pokoje są duże, myślę, że i czteroosobowa rodzina miałaby by wygodnie. W pokoju znaleźliśmy wszystkie informacje dotyczące hotelu, tego co można robić w Ustce i oczywiście wiedza na wypadek "awarii", czyli choroby dziecka, o lekarzu, pierwszej pomocy i aptekach. Rozpakowaliśmy bagaże i zaczęliśmy się rozglądać. I niestety pojawił się pewien minus, bo choć nasza dwuletnia córka, była zgłoszona podczas rezerwacji, to musieliśmy prosić o przyniesienie łóżeczka do pokoju. Nie było też wyposażenia w łazience, jak podstawka czy antypoślizgowa mata pod prysznicem, o pakiecie powitalnym dla dziecka nie wspominając. No, ale, w sumie, mieliśmy przecież balonik. Na recepcji usłyszałem, że "zwyczajowo" wszystkie dodatki dla dzieci goście dostają do pokoju, jeśli o nie poproszą. I tu nasuwa się pytanie, czy mniej "hotelowi" goście  wiedzą, że mogą. Bo na recepcji nikt tego nie mówi. Na szczęście, my widzieliśmy i po kilkunastu minutach w pokoju znalazło się to, co trzeba.

Łazienka była przestronna, z miejscem na wszystkie drobiazgi, choć, jak zwykle w hotelach, byłby problem z miejscem do bezpiecznego ustawienia plastikowej wanienki dla dziecka. Nasza córka na szczęście brała już prysznic z mamą, a dodatkowo doniesiona mata antypoślizgowa była taka sama jak w domu. Zatem małe niedociągnięcia, ale pokój fajny.

Trochę czasu spędzaliśmy wieczorem na balkonie, bo Marysia zakumplowała się z chłopcem z balkonu obok. To co ważne, to sprzyjająca wypoczynkowi cisza. Z przyjemnością siedziałem do późna na balkonie i czytałem książki.

Hotel położony jest w uzdrowiskowej części Ustki i choć do centrum miasteczka jest zaledwie kilka minut spacerem, to okolica spokojna.  

W pokoju zaskoczył nas specjalny szlafrok na basen dla dziecka. W pokoju czekały na nas dwa duże szlafroki, co rzadko spotykane, w dwóch rozmiarach oraz mały dla córki. Taki sam można był kupić na pamiątkę w sklepiku przy basenie.

Hotel

Wielki, wygodny, całkiem ładny. To słowa, które się nasuwają najpierw. Trochę czasu zajmuje, mimo informacji od obsługi, zorientowanie się, co gdzie jest. Ale już drugiego dnia, zorientowaliśmy się, że Grand Lubicz oferuje tyle atrakcji, dla dużych i małych, że można właściwie z hotelu nie wychodzić.

Żeby nie być gołosłownym, jest olbrzymia strefa basenowa, a dokładnie 4 baseny. Jeden do pływania dla starszych, w sezonie odbywają się tam lekcje pływanie dla dzieci i dorosłych. Drugi basen, płytszy, z fontannami i rwącą rzeką do rodzinnego szaleństwa. Jest też brodzik ze zjeżdżalnią dla maluchów Tutaj mieliśmy przykrą przygodę, bo Marysia poślizgnęła się na stopniach na zjeżdżalni i rozbiła sobie brodę. Ranka na szczęście była mała i ratownik sprawnie poradził sobie z jej opatrzeniem.

Na tym poziomie są oczywiście także trzy baseniki jacuzzi i strefa saun. Dla starszych nie zabrakło dużej, wychodzącej rurami na zewnątrz budynku, zjeżdżalni oraz  basenu solankowego na piętrze.

A to dopiero początek atrakcji. Na parterze jest siłownia z zajęciami fitness, pokój zabaw z labiryntem z przeszkodami, zjeżdżalniami i basenem z piłkami. Jest też druga sala zabaw z basenem z piłkami, wieloma zabawkami, domkami. W sezonie odbywają się tam animacje dlla dzieci. Codziennie jakieś, my poszliśmy na malowanie twarzy i robienie tatuaży. 
Oczywiście nie zabrakło placu zabaw także na zewnątrz hotelu. Dla starszych jest kręgielnia, sale do squasha, korty tenisowe oraz klub taneczny.

Jedzenie

Główna restauracja duża, jedzenia mnóstwo, w sali wydzielona strefa dla rodzin z dziećmi. Podczas obiadokolacji specjalnie przygotowane stoły z jedzeniem dla maluchów. Niestety restauracja, to także słabszy punkt hotelu. Obsługa ma trochę problemów organizacyjnych, a zastawa dla dzieci to... zupełnie jak w filmie "12 prac Asterixa". Obok zup stoją plastikowe miski, ale łyżki... są w innym miejscy, przy sztućcach dla dorosłych. Potem wystarczy po kubek podejść w rejon soków, a... i talerz. Tylko, gdzie one są? Chyba zabrakło mówi Pani z obsługi i znika za drzwiami kuchni. Po ok. 10 minutach dopytywań udaje się ją znaleźć. Jest sukces, przynosi mi 1 talerz, dla Marysi wystarczy, ale kolejka rodziców za mną musi przejść procedurę od nowa. Za to punkt karny dla restauracji. I kolejny za brak zainteresowania małymi dziećmi ze strony obsługi. Tak z ciekawości puściliśmy Marysię na salę, obserwując z ukrycia. Nikt z obsługi, choć córka kręciła się obok kilku osób, które stały i obserwowały salę. Nikt! Nie zainteresował się dwulatką samą na sali. Dopiero, spośród gości, jakaś pani wykazała zainteresowanie. A to chyba hotel przyjazny rodzinie? Za to kolejny karny punkt dla restauracji.

Choć może te dwa punkty karne zresetuje wielki plus za jedzenie. Świeże, smaczne, duża różnorodność na stołach. Każdy znajdzie coś dobrego. Na ciepło i na zimno. A te prawdziwki w zalewie, mniam. Spory wybór dla dzieci, do śniadań i do obiadokolacji. No i jednorazowe śliniaki, super rozwiązanie, naprawdę. 

Druga restauracja, na parterze, z wyborem "a' la carte" dobra, smaczna. 

Ustka

Dobrze, to rejestracja była, na hotel i pokój też spojrzeliśmy. To na koniec, krótko o samej Ustce. Hotel jest położony kilkaset metrów od plaży. Dojść jest wiele i leśne ścieżki i przygotowane trakty. Pospacerować można po najdłuższej w Polsce promenadzie wzdłuż plaży, jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych. W okolicy jest wiele ścieżek dla rowerów, ale oczywiście trzeba uważać wszędzie, bo wielu cyklistów jest na bakier z przepisami i zamiast wyznaczonych tras wybiera do jazdy chodniki. W miejscowości jest latarnia morska z tarasem widokowy i duży port rybacki, gdzie można kupić ryby. Atrakcją jest też zwiedzanie bunkrów Bluchera oraz wyprawy w morze statkami. Ciekawa może być też obserwacja ruchomej kładki nad wyjściem w morze z z portu. Fajna jest też manufaktura usteckich krówek ciągutek...

Podsumowując, Grand Lubicz, mimo kilku minusików, to świetne wakacyjne miejsce. Gdzie rodziny spędzą świetnie czas, niezależnie od nadmorskiej aury. My tam na pewno wrócimy.  W SAMEJ USTCE GŁÓWNYM MIEJSCEM

 

 

 

Zobacz relację

Idea kampani HPR

DZIECKO VIP - em W HOTELU - 12 lat kampanii HPR!

Hotel Przyjazny Rodzinie to ogólnopolska kampania i konkurs, którego celem jest ocena i promocja obiektów hotelowych, tworzących atrakcyjne warunki wypoczynku i pobytu dla rodzin z dziećmi w różnym wieku. To już 12 rok naszej działalności.

W ciągu 11 lat oceniliśmy i przyznaliśmy certyfikaty  727 obiektom hotelowym. Przejechaliśmy 547.074 km w tym czasie, aby dotrzeć do audytowanych hoteli, które ocenia ponad 50 osób z Kapituły HPR.

Tu znajdziesz hotel dla swojej rodziny z aktualnym certyfikatem 11 eydycji HPR, który jest ważny do 31.08.2020.

Obecnie trwa już 12 edycja 2019/2020.

Ważność certyfikatów HPR:

  • 12 edycja 2019/2020 - do 30.09.2021
  • 11 edycja 2018/2019 - do 31.08.2020
Organizator – Etirez Violetta Hamerska